<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="http://nerdpunk.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nerdpunk.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Nov 2009 19:56:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='nerdpunk.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/fe7c4f9b20a1a072a5dfe951d9a62b56?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title></title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://nerdpunk.wordpress.com/osd.xml" title="" />
		<item>
		<title>Opera w 30 minut</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/11/15/opera-w-30-minut/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/11/15/opera-w-30-minut/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 22:16:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[edgar allan poe]]></category>
		<category><![CDATA[glass]]></category>
		<category><![CDATA[opera]]></category>
		<category><![CDATA[opera narodowa]]></category>
		<category><![CDATA[poe]]></category>
		<category><![CDATA[zagłada domu usherów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/2009/11/15/opera-w-30-minut/</guid>
		<description><![CDATA[ Zaczął się nowy sezon operowy. Dla nas w sumie dość pechowo &#8211; tak jak się skończył poprzedni. Po dobrym &#8220;Fauście&#8221;, doskonałej &#8220;Lukrecji Borgii&#8221; i awangardowym (acz naprawdę dobrym &#8211; choć nie tak jak Borgia osadzona w faszystowskich Włoszech oczywiście) &#8220;Orfeuszu i Eurydyce&#8221; zaliczyliśmy wtopę nie zdobywając biletów na &#8220;Madam Butterfly&#8221; plus chłopaki byli na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=119&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><img class="alignleft" title="zagłada domu usherów" src="http://www.teatrwielki.pl/fileadmin/user_upload/galeria/ZAGLADA_DOMU_USHEROW/zaglada_domu_b.jpg" alt="" width="347" height="500" /> Zaczął się nowy sezon operowy. Dla nas w sumie dość pechowo &#8211; tak jak się skończył poprzedni. Po dobrym &#8220;Fauście&#8221;, doskonałej &#8220;Lukrecji Borgii&#8221; i awangardowym (acz naprawdę dobrym &#8211; choć nie tak jak Borgia osadzona w faszystowskich Włoszech oczywiście) &#8220;Orfeuszu i Eurydyce&#8221; zaliczyliśmy wtopę nie zdobywając biletów na &#8220;Madam Butterfly&#8221; plus chłopaki byli na balecie &#8211; ponoć średnim.<br />
Teraz zaś na starcie przegapiliśmy doskonałego wg. recenzji &#8220;Borysa Godunowa&#8221; (na szczęście jest jeszcze jedna szansa w styczniu) i sezon rozpoczęliśmy od &#8220;Zagłady Domu Usherów&#8221;.</p>
<p>&#8220;Zagłada Domu Usherów&#8221; czyli Poe. Powinno być nieźle. Wóda namierzył fotki z przedstawienia &#8211; były niezłe. Mała sala mogła być ciekawą odmianą. Współczesna opera (1994 jeśli dobrze pamiętam co Wóda mówił <span style="color:#ff00ff;">1988 &#8211; przyp. wóda</span>) sugerowała powiem świeżości &#8211; który okazał się ciekawy przy dwóch współczesnych adaptacjach oper bardziej klasycznych, które widzieliśmy (wspomniane &#8220;Lucrezia Borgia&#8221; i &#8220;Orfeusz i Eurydyka&#8221;).</p>
<p>Oczywiście kurde tak nie było. Mała salka zapewniła tylko ścisk i niemożliwość cichego i dyskretnego komentowania przedstawienia i zwracania uwagi na interesujące elementy dekoracji. Współczesność oznaczała brak kostiumów. Jakichkolwiek. Kurde, opera bez kostiumów to nie opera. W sumie to nie była opera tak naprawdę &#8211; minimalna ilość śpiewania plus jakieś cholerne eksperymenty z multimediami. Na początku wyświetlanie filmu z okna pociągu podczas podróży do domu Usherów nie było złe &#8211; to pewnie awangarda i ja tylko zwyczajowo zrzędzę. Ale wrzucanie filmów z rzutnika, gdzie się tylko da, to nie te medium. Zwłaszcza jeśli jest bardzo mało kwestii, nie wszystkie są śpiewane (!) i są po angielsku (a tu tragiczne akcentowanie da się dużo łatwiej wychwycić niż we włoskim).<br />
Po drodze udało się zgubić cały oryginalny przekaz opowiadania, nie opowiedzieć jakiejkolwiek spójnej fabuły i pokazać mnóstwo chaosu na scenie. Przy Poe to zahacza gdzieś blisko mojej definicji świętokradztwa.</p>
<p>Kolejka zabawkowa jeżdżąca po torach wokół sceny czy plastikowy dinozaur (nie widziałem, ale Wóda twierdził że był) to raczej tylko feature&#8217;y. Niestety wady (wypunktowane powyżej) były tak poważne, że z czystym sumieniem muszę odradzić każdemu tą pozycję. Oraz wszystkie inne tej pani reżyser. I chyba też wszystkie opery, które mają mniej niż 50-100 lat.</p>
<p>W przeciwieństwie do reszty ekipy na muzykę nie narzekałem &#8211; była OK, zwłaszcza że nie było pełnej orkiestry a tylko 10-12 osób. Jasne, była filmowa i miała powtarzające się motywy, ale w stosunku do tego co było widziane na scenie (choć to raczej nie wina występujących, no w większości nie ich) była niezła.</p>
<p>Wóda ma jutro dopisać swoje wrażenia. Co do e$a &#8211; cóż, nie był z nami i w ramach drobnego żarciku umieszczamy tu prawdziwą relację, podczas gdy IRL wkręcamy go przez chwilę, że było to niezapomniane wiekopomne dzieło, na które musi pójść.<br />
Numer z &#8220;Łowcą rosomaków&#8221; &#8211; pójdźcie koniecznie na ten film <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Wódy 3 grosze: racja. racja. racja. Było słabe. I jako opera &#8211; libretto bez sensu [gubiące sens opowiadania niemal zupełnie]; nużące, powtarzane fragmenty muzyki filmowej [w końcu tym się Glass zajmuje nacodzień]; i śpiew, który śpiewem nie był. I jako inscenizacja &#8211; idiotyczne patenty, jarmarczność, gumowy dinozaur. Klapa. </span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">aha &#8211; plakat też kiepski.</span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/119/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/119/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/119/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/119/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/119/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/119/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/119/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/119/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/119/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/119/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=119&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/11/15/opera-w-30-minut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.teatrwielki.pl/fileadmin/user_upload/galeria/ZAGLADA_DOMU_USHEROW/zaglada_domu_b.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">zagłada domu usherów</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nowa kronika &#8211; wprowadzenie</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/07/10/nowa-kronika-wprowadzenie/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/07/10/nowa-kronika-wprowadzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 17:54:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[rpg]]></category>
		<category><![CDATA[klanarchia]]></category>
		<category><![CDATA[postapokalipsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=112</guid>
		<description><![CDATA[Klanmarchwia dotarła i po przeczytaniu, wymienieniu się uwagami (znaczy ja indoktrynowałem resztę ekipy) i erpegowym naładowaniu baterii na Avangardzie padł odczapiony (pozytywnie) pomysł Wódy. Mianowicie trzydniowy wypad na tratwę nad Biebrze. Tratwa, powolne płynięcie, grill i erpegi. No i potrzeba było znaleźć odpowiedni erpeg do pociągnięcia kroniki w takim otoczeniu. Jako że już od pewnego czasu ostrzyłem sobie ząbki na przetestowanie Klanmarchwii to wybór był prosty i zostałem MG. Gracze zostali skompletowani metodą "kogo da się wyciągnąć na pełen weekend i nie pozabijamy się spędzając 3 dni na 18m2" z zastrzeżeniem, że pomieści się max. 5 osób. Tak więc oprócz Wódy i Garnka na tratwie wyląduje e$ i Ithil. Graliśmy już w takim składzie, tak więc powinno nam się udać pociągnąć jakieś poważniejsze wątki (a taki jest plan).<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=112&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Klanmarchwia dotarła i po przeczytaniu, wymienieniu się uwagami (znaczy ja indoktrynowałem resztę ekipy) i erpegowym naładowaniu baterii na Avangardzie padł odczapiony (pozytywnie) pomysł Wódy. Mianowicie trzydniowy wypad na tratwę nad Biebrze. Tratwa, powolne płynięcie, grill i erpegi. No i potrzeba było znaleźć odpowiedni erpeg do pociągnięcia kroniki w takim otoczeniu. Jako że już od pewnego czasu ostrzyłem sobie ząbki na przetestowanie Klanmarchwii to wybór był prosty i zostałem MG. Gracze zostali skompletowani metodą &#8220;kogo da się wyciągnąć na pełen weekend i nie pozabijamy się spędzając 3 dni na 18m2&#8243; z zastrzeżeniem, że pomieści się max. 5 osób. Tak więc oprócz Wódy i Garnka na tratwie wyląduje e$ i Ithil. Graliśmy już w takim składzie, tak więc powinno nam się udać pociągnąć jakieś poważniejsze wątki (a taki jest plan).</p>
<p>Zabraliśmy się do roboty całkowicie by-the-book. Burza mózgów (3 osobowa na starcie, potem 4-osobowa) i padło sporo konceptów, na tyle dużo że zapełniło 3 kartki A4 [Garnek powinien wrzucić zdjęcia] i tylko niektóre wykreśliliśmy, gdy kronika zaczęła się krystalizować. Potem wybraliśmy drużynę, motyw przewodni, trochę określiliśmy finał i poszło sporo inspiracji. A potem machnęliśmy postacie &#8211; Garnek zrobił sobie starego kronikarza klanowego, z którego wylosowanej historii już na starcie był zadowolony. Wóda zrobił sobie egzorcystę z fajną historią (i przeciętnymi statsami), potem podchodził do postaci jeszcze parę razy, ale żadna go nie zadowoliła bardziej i kronikę zacznie owym egzorcystą.</p>
<p>Wprowadziliśmy tylko jedną modyfikację do zasad oryginalnych (ale to już po zrobieniu postaci) &#8211; mianowicie dopuściłem dwukrotne rzucanie zarówno na opiekunów jak i na każdy z elementów historii i wybranie fajniejszego (niekoniecznie pod względem statsów, ale również tego jak ułoży się do wspólnej opowieści). Garnek jako prawdziwy hardcore&#8217;owiec oczywiście nie skorzystał, Wóda przerzucił sobie jeden zupełnie nie pasujący element historii u swojego egzorcysty na fajniejszy, e$ miał już postać losowaną tym sposobem. Ithil jest leniem i symulantem i rozwalona głowa przeszkodziła mu w zrobieniu postaci na czas <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Teraz trochę o samej kronice:</p>
<p><em>Klan Biały Szum to średniej wielkości klan Technoklanytów ulokowany w ruinach obiektu 7215, centrum łączności starożytnych ulokonego w czymś co określane bylo kiedyś jako Kampinos. Podziemne schrony przetrwały w zadziwiająco dobrym stanie, zaraz ze składowanymi w nich urządzeniami komunikacyjnymi, wyposażeniem bazy i personelu. Wielki hangar nieopodal głównej siedziby klanu mieści targowisko na które od wielu dziesiątek lat przyjeżdzają kupcy i przedstawiciele okolicznych klanów, by zawrzeć kontrakty, zdobyć rzadkie części i wymienić się opowieściami. </em></p>
<p><em>Siedziba klanu nigdy nie wyglądała lepiej i zasobniej niż w obecnych czasach, nigdy też jego starszyzna nie była tak znacząca. Dla większości jest to okres dobrobytu, wzrostu potęgi klanu. Nieliczni, niepopularni wichrzyciele, głoszą o tym, że jest to moment jego upadku poprzez odejście od tradycji i zdradę ideałów przodków. Bogactwo klanu bierze się bowiem ze sprzedarzy licznym eksponatów zgromadzonych w jego siedzibie, które do tej pory były bezskutecznie badane. Niebawem rosnące napięcie doprowadzi do starcia pomiędzy bogatą i wpływową starszyzną a nieliczną frakcją tradycjonalistów, kierowaną przez starego kronikarza Angstrema. Nikt nie spodziewa się, że poleje się krew bliźnich i zapoczątkuje to ostatni rozdział w historii klanu.</em></p>
<p><em>Wydarzenia które doprowadziły do tego smutnego finału zdarzyły się 20-25 lat temu. Biały Szum był wtedy klanem pełnym zdolnych technomantów, pionierów badających moce starożytnych oparte na dźwięku. Wielu zniechęcały setki lat bez postępu nad odkryciem największych z ich tajemnic &#8211; wielkiego zestawu zniszczonych, pordzewiałych anten leżących na klanowym bunkrze i podłączonej do nich aparatury. Ponoć starożytni potrafili znaleźć i porozmawiać z każdym człowiekiem na obszarze Rubieży &#8211; taki artefakt zdołałby zjednoczyć rozproszone klany i poprowadzić je razem do zwycięstwa nad Dominatem. To był sen, któremu oddali się założyciele klanu i liczne pokolenia ich przodków.</em></p>
<p><em>Wszystko skończyło się owej pamiętnej nocy. Prawie czwarta część klanu opuściła siedzibę w wielkiej ekspecycji kierującej się na północ. Nikt poza czołowymi Inżynierami nie wiedział jaki jest jej cel. Mało kto wie to obecnie. Tylko dwie osoby z ekspedycji powróciły do klanu z powrotem. Angstrem, wysłany z wiadomością dla starszyzny kilkunastoletni dzieciak oraz [bezimienna na razie postać e$a], dziecko jednego z członków ekspedycji, które utraciło pamięć pierwszych dziesięciu lat życia. Ekspedycja przepadła i słuch o niej zaginął. Zaś wiadomość przyniesiona przez Angstrema doprowadziła do zguby resztę technomantów klanu. Oskarżono ich o zdradę. Ponoć kierowani zawiścią wysłali ekspedycję na śmierć, fałszując mapy i informacje. Ponoć zdemaskowano ich jako kultystów wielkiego K. Ponoć byli czcicielami upiorów. W tej chwili mało kto porusza ten temat, poza Koma3, wygnanym synem jednego ze skazanych, obecnie znanym egzorcystą, który powrócił wyjaśnić tajemnicę. I odkupić grzechy swoich rodziców.</em></p>
<p><em>Nasza opowieść zaczyna się na nieprzebytych bagnach Krainy Jezior. Tam czwórka wędrowców z Białego Szumu oraz ich sześciu towarzyszy natrafia na starożytną barkę. Tam zaczyna się droga ku odkupieniu, ocaleniu klanu i wyjaśnieniu tajemnicy  przekazu z maszyny starożytnych &#8220;[...]PRÓBOWALIŚMY KONTAKTU GENERALE, ALE NATRAFILIŚMY TYLKO NA BIAŁY SZUM[...]&#8221; którą odkryli nasi bohaterowie. Droga ważniejsza od celu, mogącego okazać się mżonką.</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p>Ma być bagniście, mhrocznie i poważnie. Ma być izolacja i poczucie zagrożenia. Ma być nieufność do napotkanych wędrowców i odizolowane osady. Mają być pytania o człowieczeństwo i jego granice. Mam kontestować przekonania ich postaci i Tradycje. Mam prowadzić 5-6 sesji pod rząd, mając tylko przygotowanie przed rozpoczęciem kroniki i przerwę na grilla na uzupełnienie notatek. Zobaczymy jak wyjdzie, ale jestem dobrej myśli <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Postacie zostaną opisane w kolejnej notce, a teraz parę słów od Wódy.</p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Klanarchia wyglada duzo lepiej niż się spodziewałem, ale recenzja po testach. </span><span style="color:#ff00ff;">Podczas burzy mózgów pojawiały się równe motywy:</span><span style="color:#ff00ff;"> podróż, woda, szaleństwo, bagna, mgły. Chcieliśmy dostosować tematy do otoczenia w jaki przyjdzie nam grać. Tratwa [o niej też napiszemy więcej] leniwie sunąca po rzece, rozlewiska, dzika przyroda. Zaczęliśmy szukać skojarzeń literackich, filmowych, popkulturowych. Stąd nazwa kroniki. Bardzo prosta. JĄDRO CIEMNOŚCI !</span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/112/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/112/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/112/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/112/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/112/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/112/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/112/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/112/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/112/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/112/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=112&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/07/10/nowa-kronika-wprowadzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>3 słowa marudzenia na temat Klanarchii.</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/24/3-slowa-marudzenia-na-temat-klanarchii/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/24/3-slowa-marudzenia-na-temat-klanarchii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2009 15:09:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartłomiej Wódarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[rpg]]></category>
		<category><![CDATA[klanarchia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=97</guid>
		<description><![CDATA[Klanarchia - czy będzie taka fajna jak się wydaje?<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=97&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><span style="color:#ff00ff;"><img class="alignleft" title="Klanarchia" src="http://klanarchia.pl//images/99.jpg" alt="" width="200" height="283" /> Notka ta stanowi dowód na to, że nie jesteśmy totalnymi dinozaurami i oprócz wygrzebywania ze śmietnika gier sprzed potopu śledzimy też zjawiska, które tu i teraz. Furiath rzucił jakiś czas temu 10 przykładowych stron podręcznika do jednego z najbardziej oczekiwanych erpegów (a przepraszam NZFów &#8211; Narracyjnych Zabaw Fabularnych) w Polsce &#8211; Klanarchii. Wszyscy wpadli w zachwyt. A ja ponarzekam.</span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Owszem, wygląda nieźle. Jak stwierdził wczoraj w rozmowie znajomy &#8211; jak Warhammer. Tyle, że po zapowiedziach autorów spodziewałem się czegoś innego, bardziej nowoczesnego. Dziś rpg &#8220;wyszło z podziemia&#8221; i stało się elementem pop-kultury, a modelowa sesja to casualowa (przepraszam) rozrywka  po pracy dostępna dla zwykłych śmiertelników, nie tylko nerdów, których życie składa się tylko z GRY. Przynajmniej tak ma być. O tym się mówi. W tym kontekscie człowiek fandomu bierze do ręki Klanarchie i mówi &#8220;wow, ładnie wydany podręcznik. Ramki są i papier i kolor i super&#8221;, ale tą samą Klanarchie bierze do ręki nasz hipotetyczny zwykły ludź i widzi kolejny produkt dla pryszczatego nastolatka. Trochę kiczowaty, odrobine infantylny, z mrocznymi ramkami i przerostem dziwnych ozdobników.  Porównanie upraszczające: kiedy fantastyka była niszowa, na okładkach oglądaliśmy piersiaste laski, idiotyczne bronie i KICZ. Nawet jeśli pomiędzy okładkami była genialna historia o istocie człowieczeństwa, za to bez lasek i wielkich broni. Dziś fantastykę &#8220;się czyta&#8221;. I okładki jakby trochę inne.</span></p>
<p>Tym razem rola zrzędy jak widać przypadła Bartkowi, nie mnie (a to Szczur właśnie).</p>
<p>Z Klanmarchwią jest tak, że jest tam parę rzeczy które mnie niesamowicie bawią &#8211; głównie Furiatha nazewnictwo i upieranie się nad nazywaniem starych rzeczy innym słowem. Czego efektem mamy motorykę oraz zabawę fabularną (która rzekomo ma kojarzyć się poważniej niż gra &#8211; nie wiem komu, nie spotkałem jeszcze takiej osoby z wyjątkiem autora rzeczonego erpega). Jest też parę rzeczy, które mnie frapują. Przykładowo pomimo przeczytania każdego tekstu Furiatha i rozmowy z nim na Polconie, nie do końca jestem pewien o co chodzi z Klanmarchwi. Jasne, wiem (chyba) kim się gra. Wiem że jest okultyzm i fetisz-fantazy. Wiem że jest Zuo. I mimo wszystko trudniej mi to zdiagnozować niż młotka czy SW.</p>
<p>Mechanika, czyli to co najbardziej mnie interesuje, zapowiada się ciekawie. Jeśli będzie działać (na co są szanse, bo były testy &#8211; zjawisko dziwne przy robieniu większości gier RPG) to naprawdę fajnie. Świat też wygląda na taki, w którym parę sesji można z przyjemnością rozegrać.  Sam podręcznik &#8211; ponad 400 stron, kolor i w ogóle full wypas.</p>
<p>Więc w przeciwieństwie do Bartka zbyt bogaty layout, warhammerowa czcionka i trochę przestarzała koncepcja podręcznika, jakoś niespecjalnie mi przeszkadza. Będzie dobrze, byle tylko Copernicus zaczął w końcu wydawać.</p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Zdecydowanie. Jedną z częstszych opinii jakie pojawiały się w sieci na temat Klanarchii było: wow, ale nie do końca to czuje, bo nie jestem targetem, nie mój klimat. Patrząc po słowach kluczach &#8211; ja jestem targetem, a mimo to [i mimo przeczytania większej części dostępnych materiałów] nie do końca czuje jak to ma grać. Niemniej &#8211; to będziemy w stanie ocenić po zapoznaniu się z całością, czyli wrócimy do tematy po wydaniu podręcznika. Czego sobie i Furiathowi życzymy.</span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/97/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=97&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/24/3-slowa-marudzenia-na-temat-klanarchii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c42729786dad24d2dddb33b2199e8cdf?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Bartłomiej Wódarski</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://klanarchia.pl//images/99.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Klanarchia</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Zostań diabłem w 30 minut</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/23/zostan-diablem-w-30-minut/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/23/zostan-diablem-w-30-minut/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2009 15:15:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[rpg]]></category>
		<category><![CDATA[anioły i demony]]></category>
		<category><![CDATA[In Nomine]]></category>
		<category><![CDATA[in nomine rpg]]></category>
		<category><![CDATA[rpg w 30 minut]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=92</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego In Nomine nie jest fajne? W 30 minut.<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=92&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Notkę powinien zacząć e$, ale on jest ostatnio niesamowicie leniwy, więc obowiązek ten spadł na mnie. Niedawno udało nam się spotkać znowu i postanowiliśmy przetestować kolejnego erpega w ramach naszej akcji &#8220;w 30 minut&#8221;.  Wybór padł na &#8220;In Nomine Magnae Veritatis&#8221;, niemłody już produkt RPG o walce aniołów z diabłami, przygotowany w lekkiej i dość humorystycznej konwencji. A przynajmniej tak autorzy planowali, ale jak większość rzeczy w tym podręczniku, również i to nie wyszło im do końca. Chyba wszyscy kiedyś się z tym systemem przelotnie zetknęliśmy, najwięcej doświadczenia miałem ja, bo stworzyłem na nim dwie postaci i rozegrałem jedną sesję.</p>
<p>Pierwsze wrażenie było dobijające &#8211; podręcznik jest dłuuugi, przegadany, fatalnie złożony, trudno cokolwiek w nim znaleźć. Tworzenie postaci jest zrobione tak, że trzeba się przy nim namęczyć wertując go w tą i z powrotem &#8211; rzeczy potrzebne na danym etapie są często w dwóch miejscach podręcznika, oddalonych od siebie o 40 stron. Bezsens. Tak więc zaczęliśmy od półgodzinnej męczarni, kiedy to tłumaczyłem bezsensowne i nieintuicyjnie spisane zasady systemu. Mechanika k666 po pobieżnej lekturze okazała się kiepska, z niewielkim miejscem do popisu, bezsensownymi zasadami modyfikatorów oraz nieśmiertelną, absolutnie kretyńską, tabelką porównawczą ze strony 22. Dla ludzi co tworzą w erpegach tabelki porównawcze do ustalenia poziomu trudności rzutu powinny być jakieś specjalne kary wymyślane. Głównie za głupotę.</p>
<p><span id="more-92"></span>Po zapoznaniu się z podstawami mechaniki (z wyjątkiem zasad walki, na które nie starczyło nam czasu żeby spróbować zagrać by the book, dzięki czemu uniknęliśmy kolejnego absurdalnego kawałka mechaniki który mógłby zepsuć nam sesję) przeszliśmy do tworzenia postaci. Zaczęliśmy nietypowo &#8211; od gotowej przygody z podręcznika, która miał nam poprowadzić e$. Padło na anioły, więc szybko wybraliśmy Archanioła dla naszych postaci (dość oczywiste że skończyliśmy z panem od Inkwizycji) i dwoma konceptami postaci &#8211; byłego strażnika więziennego, fizycznego kafara i speca od wszelkich broni oraz małego chłopca, wypasionego socjalnie który wodzi na pokuszenie.  Cechy rozdysponowało się bez problemu (oczywiście zgodnie z zasadą minimax), choć widać było że niektóre się dublują bardzo mocno i rozróżnienie między (nazwy z pamięci) Zręcznością a Dokładnością polega mniej więcej na tym, że pierwsze to strzały bez celowania a drugie celowane &#8211; więc bierze się Zręczność i walki na oślep tak samo skutecznie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Przydzielenie umiejętności poszło jeszcze szybciej &#8211; głównie dlatego, że jest ich w systemie mało i przydatne dla postaci można policzyć na palcach jednej ręki. Większości niezbyt też przeszkadza fakt ich nie posiadania &#8211; modyfikator -1 w stosunku do 0 jeśli ma się wysoką cechę nie jest bolesny. Potem powertowaliśmy trochę podręcznik i polosowaliśmy nasze Niezwykłe Moce Od Boga. Tutaj było wesoło &#8211; nie dość że nie wiedzieliśmy co wybieramy (bo opisy są na końcu podręcznika i też nie do wszystkich) to jeszcze wysosowane elementy były dość wesołe. Dość powiedzieć że najbardziej nadnaturalnymi mocami mojej postaci był brak konieczności oddychania oraz kamienica i muzeum w Krakowie. Wóda miał trochę lepiej &#8211; dostał możliwość wyciągania zeznać (która z uwagi na jego beznadziejne statsy nigdy nie wychodziła), laboratorium i z jedną grywalną moc.</p>
<p>Za to tym co ubarwiło nasze postacie były wady &#8211; których mieliśmy całkiem sporo (na wskutek losowania i naszego wyboru). Ja dostałem wprost popisowy zestaw &#8211; fobię na broń białą oraz zakaz na broń dystansową. Właśnie w tym momencie praktycznie wszystkie punkty umiejętości jakie wydałem poszły się jebać. Na szczęście zostało mi bicie z baśki na +0. Skończyliśmy z dwoma barwnymi postaciami (co nie było zaletą systemu tworzenia postaci In Nomine, ale raczej naszej inwencji) i zabraliśmy się do gry.</p>
<p>I muszę powiedzieć, że była to najgorsza gotowa przygoda jaką widziałem i tylko nasze wyczyny, dryfowanie mechaniki oraz odjechane pomysły e$a i dodanie własnych wątków uratowały sesję i sprawiły że dobrze się bawiliśmy. Naprawdę trudno jest napisać taką przygodę-gniota jak zrobili to autorzy In Nomine i wydaje mi się, że po tym przeżyciu będę zdecydowanie łaskawiej podchodził do wszelkich kiepskich przygody w stylu różnych naskrobanych w sieci wypocin czy tego co wyszło do Monastyru.</p>
<p>O samej sesji i swoich wrażeniach z IN niech się wypowiedzą Bartek i Grzesiek, ja swoją część zakończę stwierdzeniem, że In Nomine Magnae Veritatis ma cechy, które idealnie predysponują ją do miana gry indie &#8211; bezsensowną i niedziałającą mechanikę, kiepski podręcznik, beznadziejną przygodę oraz spierdolenie tematu, który został wzięty na warsztat.</p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Tu różowy Bartek. Właściwie nie wiem co dopisać, bo sesje pamiętam jak przez mgłę. System jest na tyle nieciekawy i żenujący, że bardzo dużo czasu zająło nam zbieranie się do napisania tej notki. [tu następuje kilkutygodniowa przerwa. Serio. Aż tak nie chce nam się o tym pisać] Warto jeszcze zaznaczyć skąd pomysł na In Nomine właśnie &#8211; miał to być hołd dla współczesnej polskiej fantasyki, która jak wiadomo aniołami i demonami stoi. Właściwie się udało &#8211; system jest równie nieciekawy i bezsensowny co większość dzieł_które_mamy_na_myśli. Bo z założenia ma być śmiesznie, są [niektóre fajne] groteskowo-okrutne opowiadanka, są idiotyczne pomysły, tyle że w praniu śmiesznie wcale nie wychodzi.  Żeby odnaleźć w grze jakąkolwiek przyjemność trzeba toto zdryfować w stronę totalnego kabaretu. Tak też zrobiliśmy. Żarty były i niezłe i bardzo kiepskie, postaci absurdalne (anioł w ciele 12-letniego chłopca na hulajnodze. Z UZI) a historia niedorzeczna. Choć po zmianach wprowadzonych przez E$a i tak o niebo lepsza, niż pierwotna wersja podręcznikowa. Pamiętam okładkę na reklamach w starych MiMach, pamiętam aurę legendy jaką obrosło In Nomine. Cóż konfrontacja ze wspomnieniami i wyobrażeniami bywa bolesna. Nie polecamy. A E$ stwierdził, że to tak kiepskie, że zupełnie nie ma ochoty się dopisywać do tej notki. </span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/92/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/92/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/92/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/92/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/92/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/92/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/92/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/92/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/92/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/92/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=92&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/03/23/zostan-diablem-w-30-minut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>GitS &#8211; cyberpunk (nie) dla dzieci</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/16/gits-cyberpunk-nie-dla-dzieci/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/16/gits-cyberpunk-nie-dla-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2009 08:41:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[kino B+ (a czasem też A)]]></category>
		<category><![CDATA[anime]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Ghost in the shell]]></category>
		<category><![CDATA[GitS]]></category>
		<category><![CDATA[Mamoru Oshii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Dwugłos Szczura i wódy o Ghost in the Shell [filmie].
- Wszystko jest takie nijakie, ugrzecznione, płytkie - byle tylko widz nie musiał za dużo pomyśleć albo nie przejął się zbytnio. Zdecydowanie nie jest to kaliber Gibsona, Blade Runnera czy nawet Dicków i innych mniej cyberpunkowych dzieł.
-Istotą Ghost in the Shell jest nastrój. I wątpliwości.To naprawdę dobre anime. Naprawdę dobry cyberpunk. I jedno z lepszych otwartych zakończeń.<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=58&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p> </p>
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 147px"><img class="  " title="gits_cover" src="http://www.manga-news.com/public/images/dvd_volumes/Ghost-in-the-Shell-Le-Film_.jpg" alt="Okładka GitS. " width="137" height="193" /><p class="wp-caption-text">Okładka GitS. </p></div>
<p>Najpierw anegdotka. Do obejrzenia GitSa przymierzałem się od dobrych kilku lat i było wiele podejść &#8211; na konwentach, u znajomych i pożyczając płytki z filmem. Osiem razy pod rząd skończyło się tak samo &#8211; nie udało mi się obejrzeć nawet napisów początkowych &#8211; jednak z różnych przyczyn. A to kodeki nie działały poprawnie, mimo że jeszcze wczoraj właściciel oglądał GitSa i wszystko było OK, a to zepsuł się napęd CD, komputer na konwencie, poszła płyta z filmem&#8230; Generalnie jakaś klątwa. Dzięki Normanowi i Malcie udało mi się w zeszłym roku przełamać ją na tyle, że udało mi się obejrzeć przynajmniej kawałek serialu &#8211; bardzo kiepskiego i tandetnego swoją drogą. Jednak w ten sposób, metodą małych kroczków w końcu na ostatniej nasiadówie u E$a obejrzałem pierwszy film. <span id="more-58"></span></p>
<p> </p>
<p>Pierwsze wrażenie jakie mam po obejrzeniu, to że GitS jest zdecydowanie przereklamowany. Dużo ludzi zachwycało się nim, jakby to było nie wiadomo co. Kreska dobra, muzyka w porządku, świat taki sobie&#8230;generalnie film pod względem wykonania jest w porządku, ale doskonałym bym go na pewno nie nazwał. Fabuła jest OK, ale znów nic nadzwyczajnego, podobnie ze scenami walki czy przedstawieniem świata. OK, przyznaje że przestoje z muzyczką są fajne, ale widziałem lepsze rzeczy w filmach. Generalnie warto obejrzeć, ale zdecydowanie nie jest to konieczne.</p>
<p>Najmocniej przyczepił bym się do przedstawionego świata oraz sposobu w jaki to jest zrobione. Poruszane są niektóre z klasycznych tematów cyberpunka &#8211; zastąpienie ciała metalem i skutki tego, zakulisowe czarne operacje rządowe, dywagacje na temat momentu kiedy człowiek przestaje być człowiekiem a kiedy SI staje się równa człowiekowi. Niemniej przedstawione są one w jakiejś takiej lightowej postaci &#8211; nawet najmocniejszej scenie z filmu, tej z człowiekiem którego wspomnienia okazują się fałszywe, brakuje jakoś kopa. Wszystko jest takie nijakie, ugrzecznione, płytkie &#8211; byle tylko widz nie musiał za dużo pomyśleć albo nie przejął się zbytnio. Zdecydowanie nie jest to kaliber Gibsona, Blade Runnera czy nawet Dicków i innych mniej cyberpunkowych dzieł.</p>
<p>Sam świat też jest taki lightowy &#8211; społeczeństwo jest praktycznie nie przedstawione, budynki i infrastruktura sprawia wrażenie współczesnej (albo nawet trochę przestarzałej) z klasycznym dualizmem slumsy/korporacje, który mimo wszystko również mam wrażenie, że jest lekko zarysowany. Miejsce wszechwładnych korporacji zajął rząd, w dodatku jest za dużo &#8216;tych dobrych&#8217; na wysokich stanowiskach. Brakuje pokazania &#8217;szoku przyszłości&#8217;, w ogóle film nie pokazuje wpływu rozwoju techniki na otaczający świat &#8211; są gadżety, używane nawet dość powszechnie w kręgach o których jest film, ale wszyscy zachowują się tak jakby ich nie było. Odczułem zdecydowany brak realizmu świata pod tym względem.</p>
<p>Jeśli chodzi o kwestie estetyczne, to podobały mi się niektóre odrealnione (może dlatego?) pomysły na technologiczne zabawki &#8211; zarówno helikopterki jak i czołg. Kamuflarz termooptyczny, głównie przez niekonsekwencje w pokazaniu, mniej mi przypadł do gustu, ale jest jeszcze OK (pewnie poziom tolerancji podniósł mi serial, gdzie po prostu zakamuflowanych postaci nie rysowano i kreska była zupełnie tragiczna). Strzelaniny były średnie, efekty ran i śmierci strasznie przerysowane aż do poziomu kiedy nie robią żadnego wrażenia. Cycki oczywiście były, ale tylko z zaznaczeniem że należą do mechanicznego ciała oczywiście <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W sumie jestem trochę rozczarowany, ale jakoś w niedalekiej przyszłości postaram się jeszcze zobaczyć jak wypada część druga. Pewnie Wóda i E$ zaraz się ze mną nie zgodzą co do oceny GitSa, więc zostawię im teraz trochę miejsca w notce na pisanie kolorkami.</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 471px"><img title="Ghost in the shell" src="http://thisdistractedglobe.com/wp-content/uploads/2007/03/Ghost%20In%20The%20Shell%20pic3.jpg" alt="" width="461" height="254" /><p class="wp-caption-text">Ghost in the Shell</p></div>
<p><span style="color:#ff00ff;">Wywołany do tablicy wybieram kolorek [różowy wóda]  i się nie zgadzam. Do rzeczy. Lightowy? Ja powiedziałbym &#8211; nienachalny. Mam wszystkie chyba elementy cyberpunkowej stylistyki  i porusza charakterystyczne dla tego nurtu tematy. Są wszczepy, cyborgizacja, polaryzacja społeczeństwa, zakulisowe rozgrywki, sieć i wreszcie AI, które zyskuje świadomość. A do tego pytania o istotę człowieczeństwa. </span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Dualizm miasta (a pośrednio i społeczeństwa) widać dość wyraźnie. Porównując na przykład scenę gdy major Kusanagi wyskakuje z okna z sekwencją pościgu za gościem w kamuflażu termooptycznym. Z jednej strony drapacze chmur, estakady ulic poniżej, wszystko w błękicie. Z drugiej stare, rozpadające budynki, wraki tramwajów.  Owszem &#8211; nie jest to aż tak podkreślone, jak w innych obrazach, ale to odrobine inne spojrzenie. I inne rozłożenie akcentów. </span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Brak kopa, jak to określiłeś wynika ze sposobu prowadzenia narracji. To wbrew pozorom nie jest film akcji, w którym strzelanina goni pościg goni strzelaninę. Zmiany tempa w kluczowych momentach, jak we wspomnianej scenie z gościem w kamuflażu termooptycznym dają dystans i pozwalają na chwilę refleksji. Mnie historia człowieka, któremu hacker nadpisał fałszywe wspomnienia, kasując stare, mrozi. Na ile jest sobą? Na ile jest kimkolwiek?</span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Istotą Ghost in the Shell jest nastrój. I wątpliwości. Sekwencja major Kusanagi płynącej tramwajem wodnym przez miasto jest jedną z bardziej zapadających w pamięć ze wszystkich filmów s-f jakie widziałem. Tylko miasto, neony, odbicia w wodzie i muzyka. To jeden z tych obrazów, które mimo oglądania x-razy mi się nie nudzi. To naprawdę dobre anime. Naprawdę dobry cyberpunk. I jedno z lepszych otwartych zakończeń:</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff00ff;">&#8220;net is vast and infinite&#8221;</span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#ff00ff;">Na koniec klasyczny teledysk do &#8220;King of my castle&#8221; ze scenami z GiTSa.</span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#ff00ff;"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/16/gits-cyberpunk-nie-dla-dzieci/"><img src="http://img.youtube.com/vi/lbQCf8F1JsE/2.jpg" alt="" /></a></span></span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;"><br />
</span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;"><br />
</span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/58/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=58&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/16/gits-cyberpunk-nie-dla-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.manga-news.com/public/images/dvd_volumes/Ghost-in-the-Shell-Le-Film_.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">gits_cover</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://thisdistractedglobe.com/wp-content/uploads/2007/03/Ghost%20In%20The%20Shell%20pic3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Ghost in the shell</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img.youtube.com/vi/lbQCf8F1JsE/2.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Czy gry wychodzą lepiej z bohaterami?</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/14/gry-wychodza-lepiej-z-bohaterami/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/14/gry-wychodza-lepiej-z-bohaterami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 21:48:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry video]]></category>
		<category><![CDATA[Homeworld 2]]></category>
		<category><![CDATA[Star Wolves 2]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu jak byłem u E$a i rozglądałem się za fajnymi grami, które warto by było przejść to ten wygrzebał skądś Homeworld 2. RTS z walką w przestrzeni kosmicznej (czyli 3D), nawet nienajgorzej rozwiązaną. Wziełem do siebie, odpaliłem, przeszedłem bardzo szybko pierwsze 3-4 misje i ...odłożyłem, zdeinstalowałem i oddałem. 

Czyli kilka słów o dwóch kosmicznych strategiach i wpływie (nie) przedstawionych w nich postaci na jakość zabawy. <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=53&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p> </p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 458px"><img class="  " title="hw2" src="http://www.relic.com/upload/Downloads/homeworld2/si_homeworld2_wp_1_800.jpg" alt="HW2. www.relic.com" width="448" height="336" /><p class="wp-caption-text">HW2. www.relic.com</p></div>
<p> </p>
<p>Taka krótka notka z paroma luźnymi przemyśleniami, bo jakoś kwestia chodziła mi po głowie od pewnego czasu. Chociaż znając życie jak poleży chwilę jako brudnopis, to być może Grzesiek i Bartek dopiszą kilka swoich uwag i nie wyjdzie takie krótkie.</p>
<p>Jakiś czas temu jak byłem u E$a i rozglądałem się za fajnymi grami, które warto by było przejść to ten wygrzebał skądś Homeworld 2. RTS z walką w przestrzeni kosmicznej (czyli 3D), nawet nienajgorzej rozwiązaną. Wziełem do siebie, odpaliłem, przeszedłem bardzo szybko pierwsze 3-4 misje i &#8230;odłożyłem, zdeinstalowałem i oddałem. Gra zupełnie nie wciągała. Jakaś historia niby była, ale opowiedziana strasznie kulawo. Do tego nie było żadnych bohaterów tej historii (tzn. niby byli, ale tak odlegle przedstawieni, że mogło by ich nie być). Właśnie takie przemyślenie &#8211; brak bohaterów, naszło mnie jako wyjaśnienie czemu ta gra zupełnie nie bawi. Starcraft w którego się zagrywałem miał w końcu postacie, które występowały &#8211; jedne mniej barwne (Fenix), inne bardziej (Kerrigan, Raynor). Nawet fenomenalny old-schoolowy Battle Isle 2 miał już chyba wyraźniej zarysowane postacie i strony konfliktu &#8211; chociażby przez połączenia z MILOPem zarówno od swojej strony konfliktu, jak i od TitanNeta. W Homeworld 2 zupełnie nie było tego czuć.</p>
<p><span id="more-53"></span>Dzień później byłem w EMPIKu (albo Saturnie) polując na gry z różnych kolekcji klasyki, jak zawsze gdy zdarza mi się tam wpaść. I z miejsca trafiła mnie okładka z statkiem kosmicznym, dwoma lasiami oraz najlepszym zdaniem jakie ta gra mogła otrzymać &#8211; &#8220;Star Wolves 2 to po prostu Homeworld, tyle że z dobrą fabułą i bohaterami z krwi i kości&#8221; (onet.pl). Oczywiście kupiłem i zainstalowałem z miejsca. No i się nie rozczarowałem &#8211; otrzymałem silnik walki w kosmosie jak w Homeworldzie, nawet może trochę lepszy, a do tego fajnie opowiedzianą historię, opcję wyboru strony konfliktu podczas rozgrywki oraz ciekawych bohaterów. Nie wspominając, że najemicy, a zwłaszcza najemnicy w komosie to temat tak dobry jak piraci. Mamy fajnie przedstawionych bohaterów (plus opcję rozwijania im skilli), kilka naprawdę niezłych questów (side quest z zabijaniem spammerów, po którym dziękuje i płaci z wdzięczności ci każdy &#8211; od szarego Kowalskiego, poprzez pracodawców, wrogów a nawet zbuntowaną SI mnie rozwalił <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  ), całkiem otwarty świat, znośny poziom trudności i generalnie wszystko czego potrzeba do kilku-kilkunastu dni dobrej zabawy. Jasne, są pewne luki (powtarzalność misji pobocznych, nużące latanie między odległymi układami, zależność za słaby sprzęt do głównej misji/za mocny sprzęt do głównej misji, dublowanie się skilli u NPCów połączone czasem z przepłacaniem ich), niemniej grę przeszedłem całą jedną frakcją (i gdzieś tak do wspólnego elementu za korpów i piratów również) i miałem sporo frajdy. I kupiłem sobie potem część pierwszą na moment, kiedy będę miał znów ochotę pograć najemnikami w kosmosie.</p>
<p> </p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 450px"><img title="SW2" src="http://gry.o2.pl/upload/files/przelom0607_2_10.jpg" alt="Star Wolves 2" width="440" height="352" /><p class="wp-caption-text">Star Wolves 2</p></div>
<p> </p>
<p>W sumie takich gier, które były rozwiązane nieźle, ale frajdę zabija kiepska historia jest sporo. Identyfikowalni bohaterowie potrafią wzbogacić dobrą historię i uratować przeciętną. Ba, nawet przy kiepskiej przynajmniej coś więcej niż engine się z gry zapamięta. Szkoda tylko, że (zgodnie z klasycznym kiedyś-było-lepiej) sporo wychodzących obecnie gier wzoruje się raczej na Homeworld niż na Star Wolves. Tyle ode mnie.</p>
<p><span style="color:#008000;">[zielony e$]</span></p>
<p><span style="color:#008000;">Nie pozostaje mi nic innego jak tylko nie zgodzić się z moim Szczurowym przedmówcą. Homeworld 1 był przełomem, grą która zrewolucjonizowała spojrzenie na komputerowe strategie. Niecodzienny interfejs, pełne 3D i świetna na tamte czasy grafika. Ok, pod względem prowadzenia fabuły i postaci był oszczędny, ale pasowało mi to do specyfiki samej gry. W HW1 najważniejszy był dla mnie świat, nie postaci. W końcu miałem przed sobą grę, która zbliżyła się do mojego ideału SFa. Melancholijnej, agorafobicznej opowieści o statku zagubionym gdzieś w dalekich zakątkach wszechświata. Wydaje mi się, że gdyby zrobiono z HW space operę, gdyby całą historię opowiedziano z perspektywy kilku ważnych postaci &#8211; straciłby naprawdę dużo. Uważam, że jego wielką zaletą jest &#8220;brak&#8221; głównego bohatera. W sumie to chciałem tylko dodać do wpisu Szczura to, że uważam iż dobra gra nie musi posiadać kalejdoskopu wybitnych postaci, jeśli oferuje w zamian coś ciekawego. Taki był Homeworld. </span></p>
<p><span style="color:#008000;">Później wyszedł fenomenalny HW: Cataclysm. </span></p>
<p><span style="color:#008000;">A jeszcze trochę później HW2, który moim zdaniem nie był już tak dobry jak jego poprzednicy. Myślę, Szczurze, że powinieneś rozpocząć przygodę z HW od samego początku. Z chęcią wygrzebię swoje pudełko. </span></p>
<p><span style="color:#008000;">Co do Star Wolves 2 &#8211; to nie grałem, więc nie będę ściemniać. Swoją drogą gdybym miał iść do Empiku i kupić jakąś grę z czapy, to na pewno nie kupiłbym SW2. Dlaczego? Bo uważam, że okładka tej gry jest do dupy. Ssie ośle dzwonki jeszcze bardziej niż Fallout 3. A to już trzeba umieć. Jakieś dwie odpierdzielone lafiryndy z kosmicznymi biustami. Co się dzieje? Jeśli chcemy coś sprzedać, to cycata laska jest jedynym sposobem? Nie chodzi mi tylko o gry video, ale o na przykład o książki, czy erpegi. Eh, mysz w piździe. Bez sensu. </span></p>
<p><span style="color:#008000;">(okładka jest zbyt brzydka, żeby ją wklejać na bloga. )</span></p>
<p><span style="color:#008000;"><br />
</span></p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/53/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/53/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/53/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=53&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/14/gry-wychodza-lepiej-z-bohaterami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.relic.com/upload/Downloads/homeworld2/si_homeworld2_wp_1_800.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">hw2</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://gry.o2.pl/upload/files/przelom0607_2_10.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">SW2</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Exodus na komputer. Jak przestałem się martwić i pokochałem konsolę.</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/05/exodus-na-komputer-jak-przestalem-sie-martwic-i-pokochalem-konsole/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/05/exodus-na-komputer-jak-przestalem-sie-martwic-i-pokochalem-konsole/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 23:35:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szczurzasty</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry video]]></category>
		<category><![CDATA[Exodus]]></category>
		<category><![CDATA[Fallout 3]]></category>
		<category><![CDATA[postapokalipsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Jak sugeruje tytuł, notka będzie o komputerowej grze osadzonej w klimatach postapokaliptycznych, którą ktoś kiedyś w pijackim widzie nazwał Falloutem. Oczywiście wszyscy wiemy, że  tylko po to, żeby zniszczyć i zepchnąć do podziemia dzieło życia naszego lokalnego sławnego indie-autora, Grzegorza Ocetka. I tak też się stało, Fallout RPG został wydany jako Exodus, a komputerowy gniot [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=20&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><img class="alignleft size-full wp-image-29" title="f3_box" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_box.jpg?w=216&#038;h=303" alt="f3_box" width="216" height="303" />Jak sugeruje tytuł, notka będzie o komputerowej grze osadzonej w klimatach postapokaliptycznych, którą ktoś kiedyś w pijackim widzie nazwał Falloutem. Oczywiście wszyscy wiemy, że  tylko po to, żeby zniszczyć i zepchnąć do podziemia dzieło życia naszego lokalnego sławnego indie-autora, Grzegorza Ocetka. I tak też się stało, Fallout RPG został wydany jako Exodus, a komputerowy gniot mający mniej wspólnego z Falloutem pojawił się na naszych komputerach.</p>
<p>Tytuł powinien mieć dopisek &#8220;W 30 minut&#8221; ale nie ma. Dlaczego? Ponieważ dla przeciętnego racjonalnego użytkownika komputera do rozrywki 30 minut spędzonych przy Fallout 3 to za dużo zmarnowanego czasu. Z drugiej strony dla miłośnika oglądania świata takiego jak ja, gra zapewniła kilka ładnych dni siedzenia przed kompem. Co prawda Flight Simulator z F3 wygrywa, bo miał ładniejsze i bardziej interaktywne scenerie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-20"></span>Zacznijmy od podstaw. Po pierwsze gra nie jest Falloutem. Ma trochę cech wspólnych (lekko absurdalny postapokaliptyczny świat, Vaulty, broń plazmową, BoS, mechanika SPECIAL, itd.) z tym że zrealizowanych tak dziwnie, że trudno uwierzyć, że to ten sam świat (przedstawiony świat osiąga absurdalną bezsensowność Neuroszmiry, power armoury to jakiś złom zamiast skutecznego pancerza bojowego, brakuje czarnego humoru, mechanika SPECIAL działa <strong>zupełnie</strong> inaczej, zlikwidowanie systemu barterowego). Kurcze, to tak jakby ktoś potraktował Fallouta na poważnie (wyczyn podobny do potraktowania Doktor Strangelove na poważnie) &#8211; tylko Vaulty się bronią humorem.</p>
<p>Teraz druga ważna kwestia &#8211; ta gra nie jest cRPG. Walka nie zależy od naszych statystyk w dużej mierze. Ani od pomyślunku. Zależy od tego, jak dużo graliśmy w różne FPPy. Oraz jak szybko zorientujemy się jaką fuszerkę odwalili ludzie ją testujący i balansujący. Posiadanie niskiego Agility (rzeczy masakryczna w każdym Falloucie) i w konsekwencji niskich AP nie powoduje, że jesteśmy kiepscy w walce. Możemy oddać tyle samo strzałów i praktycznie tak samo skutecznie &#8211; o ile tylko nie włączamy trybu VATS. Mając broń palną na minimalnym poziomie tak samo możemy trafić supermutanta gdzieś na skraju widzenia ze 100% dokładnością (o ile nie włączymy VATS, wtedy mogiła). Mając umiejętność na 100% jesteśmy lepsi w VATS (a strzelejąc z VATS jesteśmy mniej celni od strzelania manualnego, jeśli bawiliśmy się w FPPy) i jedyne co się zmienia to ilość zadawanych obrażeń.</p>
<p>Dialogi też w sumie nie zależą od naszych umiejętności &#8211; praktycznie zawsze mamy opcję tak/nie, które rozwiązują problem. Czasem dochodzi procentowa (znaczy los albo save/load &#8211; skrajny kretynizm wykonania) szansa załatwienia czegoś speechem. W stosunku do poprzednich Falloutów (i jakichkolwiek sensownych cRPG od dłuuuuższego czasu) to nasze cechy, umiejętności i perki nie wpływają prawie na nic &#8211; czasem dostajemy dodatkową linię dialogową, załatwiającą zazwyczaj to co robi zwykła odpowiedź &#8216;tak&#8217; albo speech. Różni się jedynie zdaniem-dwoma fluffu. I tych wyborów jest mało &#8211; od k2 na zwyczajne użyteczne perki, koło k10 za nie robiące nic innego &#8220;Child at heart&#8221; i gdzieś tak podobnie za użyteczny &#8220;Black Widow&#8221;/&#8221;Lady Killer&#8221;. Statsy pojawiają się kilka razy i to tylko jeśli mamy je na poziomie 7+. Umiejki podobnie, kilka razy &#8211; głównie barter, medycyna czy nauka.</p>
<p>Wpływu na świat też zbytnio nie mamy, już większy zauważyłem w MMORPG. Nawet będąc największym kiziorem na pustkowiach jesteśmy traktowani przez spotkane osoby jako dzieciak czy inny leszcz. Nie możemy zdobyć reputacji, system karmy jest tak kiepsko zrobiony że w praktyce nie działa &#8211; i prawie na nic nie wpływa niestety. No, możemy skasować jedno miasteczko atomówką. Albo oczywiście wybić wszystkich mieszkańców których spotkamy. Ale trudno to nazwać wpływem na świat. Wszystko wygląda tak samo, ludzie traktują nas tak samo &#8211; bo jedno krótkie spotkanie po wykonaniu dużego questa, gdzie nam gratuluje koleś odmienienia życia, nie jest tym co bym zaklasyfikował jako wpływ. Nic się nie zmienia. A co gorsze nawet w końcówce nie dostajemy wyników naszego wpływu na świat &#8211; dostajemy cholerne statyczne plansze (wybór kilku z całych <strong>17</strong> dostępnych), które zależą od wyborów podejmowanych w ostatnich 5 minutach gry. I możemy zobaczyć lokacje których nigdy nie odwiedziliśmy. Skrajna fuszerka.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-41" title="f3_concept04b" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_concept04b.jpg?w=510&#038;h=229" alt="f3_concept04b" width="510" height="229" /></p>
<p>Niestety Fallout 3 nie sprawdza się nawet jako fabularyzowany shooter którym jest. Mechanizm walki strasznie posysa. Mamy do dyspozycji strzelanie manualne (jak w każdym FPSie) oraz tryb VATS. Manualne ma tego plusa, że my decydujemy gdzie leci pocisk i niektóre strzały da się oddać tylko z niego. Możemy też strzelać ile chcemy, dopóki nie skończy nam się amunicja albo nie rozpadnie broń. Wszystko zależy od naszego refleksu. OK, skłamałbym. Tutaj wszystko zależy od naszego refleksu oraz od bugów zrobionych przez programistów &#8211; o nich będzie za chwilkę.</p>
<p>VATS to tryb aktywnej pauzy, w której wybieramy cele do automatycznego ataku. Tutaj liczą się właśnie AP &#8211; jak się skończą to chowamy się za ścianę i czekamy aż się zregenerują. Generalnie VATS w większości przypadków działa OK. Mając dobre perki i wysokie skille trafiamy mniej więcej tak często jak z normalnego strzelania, w niektórych sytuacjach z większą skutecznością (łatwiej oddać dwa szybkie headshoty do oddalonych celów). Pozostają dwie ciekawe kwestie &#8211; przy strzelaniu z VATSa liczą się czynniki, które nie liczą się w pozostałej części gry (umiejętności, atrybuty, kilka perków) oraz VATS ma własny, całkiem liczny zestaw bugów. Sztandarowymi są źle wyliczane trajektorie strzałów, przez co kończymy strzelając w obiekty za których się wychylaliśmy oraz strzelanie w jeden punkt w przeciwniku, więc jeśli ten się przesunie odrobinkę to kolejne strzały walą w przeszkodę &#8211; nawet jeśli reszta korpusu jest całkiem odsłonięta. Do tego VATS lubi się czasem zacinać i oddawać serie 3 niecelnych strzałów na 4 oddawane, przy perfekcyjnych warunkach (95% na trafienie, brak przeszkód do celu). Lubi też trafiać przeszkody w które nigdy byśmy nie trafili (nagrobek zasłaniający nogi supermutanta gdy celujemy w jego głowę). Potrafi też całkowicie nie trafiać gdy przeciwnik się zbliży na dystans bezpośredni. I długo trwa wyjście z niego. I oczywiście nie da się przerwać strzałów, gdy zorientujemy się, że coś się pochrzaniło. Generalnie granie bez VATSa jest dużo optymalniejsze, choć zajmuje dłużej czasu. Pozwala też oszczędzić nerwów i pokonywać przeciwników, z którymi normalnie nie dalibyśmy sobie rady.</p>
<p>Wspominałem już że gra jest zabugowana. Nie wspominałem, że jest koszmarnie zabugowana. W 30 minucie gry (niedługo po opuszczeniu Vaulta) straciłem opcje wykonania dwóch questów. Pierwszy się nie odpalił (i co bym zrobił nigdy się nie odpali), przy drugim osoba go zlecająca spadła z wysokości (źle ustalone trasy NPCów) i zabiła się zanim do niej dotarłem. Miodzio. Lektura Fallout Wiki (podziękowania dla Ausira za dobrą robotę) oraz szybka nauka obsługi konsoli umożliwiły mi skończenie tej gry &#8211; po drodze bowiem udało się jak to ładnie zostało określone &#8217;spaść przez dziury w grafice&#8217;  dwóm ważnym NPCom i musiałem ich przywoływać. Bo inaczej bym po prostu nie skończył w życiu tej gry. Respawnowałem też kolesi z Bractwa Stali którzy byli z nieznanych przyczyn martwi lub popełniali samobójstwo z rakietnicy. I kogoś jeszcze. Nie wspominając o miejsach z których nie dawało się normalnie wyjść. Na szczęście nie natrafiłem nawet na 10% bugów (lista bugów na Wiki jest całkiem długa), jednak ludzie którzy przeszli tą grę w pełni bez potrzeby używania konsoli powinni uważać się za szczęściarzy.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-31" title="fallout3_vats_behemoth" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/fallout3_vats_behemoth.jpg?w=510&#038;h=306" alt="fallout3_vats_behemoth" width="510" height="306" /></p>
<p>Pomijając bugi uniemożliwiające grę mamy jeszcze takie które są irytujące, wkurzające lub po prostu utrudniające zabawę. Przykładowo problemy z teksturami i obiektami. Weźmy wieżowce &#8211; pomijając brzydkie i pudełkowe tekstury mamy problem z tym, że obiekty używane do określania zderzeń są w lekko innym miejscu. Na moje oko tak trochę pikseli w lewo. W efekcie strzelając koło budynku nasz pocisk malowniczo rozbija się o powietrze. Mamy też kuloodporne kraty i pręty parkanów przez które doskonale widać, ale za to zatrzymują pociski nawet z rakietnicy. Udało mi się raz wejść w tryb, gdzie karabin szturmowy wystrzeliwał w VATS po 10 pocisków zamiast 3. Na szczęście po najbliższym wczytaniu stanu gry wszystko wróciło do normy. Takie duperele jak przeciwnicy którzy nagle się rozmazują, nie można z nimi prowadzić interakcji, znikają lub się teleportują (przykładowo z pewnego dystansu przed nami za nasze plecy) to już pikuś.</p>
<p>Przedstawiony świat pod wględem graficznym jest niespecjalny. Wszystko w kilku kolorach, braki zieleni (po 200 latach!), idealne zachowanie się wielu obiektów. Świat wygląda jak kilka lat po apokalipsie. Lokacje &#8216;pocztówkowe&#8217; (Kapitol, muzea, rozgłośnia, itp.) są dopracowane. Sporo lokacji (poza DC) jest ładnych &#8211; zwłaszcza wrażenie robią stacje łączności satelitarnej. Niestety, cała reszta jest odbita ze sztampy &#8211; co o ile nie przeszkadza tak bardzo na pustkowiach (bo tam obiektów jest mało i nie widać tak tego) to strasznie irytuje w DC &#8211; miasto zbudowane z kilku typów budynków na krzyż wygląda bardzo kiepsko. Zwłaszcza jeśli jest ono miejscem akcji połowy gry. Osobiście w DC wkurzało mnie strasznie bardzo niechlujne zrobienie map &#8211; gruzy zawalające ulice (żeby zrobić liniowy dungeon crawl z miasta) wzięły się nie wiadomo skąd, bo budynki obok nich są w dobrym stanie. Wieżowce potafią być w środku zasypane ziemią na wysokości kilku pięter. Dużo detali, które mnie po prostu wkurzały. Dlatego łaziłem po nudnym DC tylko gdy musiałem a zamiast tego zwiedzałem pustkowia. I zwiedzałem Vaulty, które zostały fajnie zrobione.</p>
<p>Z NPCami jest niewiele lepiej. Większość świata jest bardzo opuszczona &#8211; mamy mało osiedli, a w tych czterech dużych (Little Lamplight, Megaton, Rivet City i Paradise Falls) jest kilka osób z którymi możemy prowadzić interakcję na krzyż, plus trochę bezimiennych osób. Z questami jest podobnie kiepsko &#8211; w całej grze jest ich gdzieś tak koło 40-50, wliczając nawet te marginalne. Bardzo mało. Fajnych NPCów też nie ma dużo, naprawdę fajnych można policzyć na palcach jednej ręki (Moira, od biedy jeszcze Col. Autumn). Główna linia fabularna jest mało wciągająca i jeszcze mniej oryginalna. Do tego jest strasznie krótka &#8211; żeby ją skończyć wystarczy odwiedzić 8-9 lokacji, z paroma powrotami. Ludzie pisali o 3-4h i skończeniu gry na 8 poziomie (na 20). Można część linii fabularnej ominąć przypadkiem. Moment kiedy gra powinna się rozkręcać jest tak naprawdę wstępem do jej zakończenia &#8211; później jest już tylko jedna misja. Strasznie zmarnowany potencjał fajnych elementów zawartych acz nie wykorzystanych w linii fabularnej. Zakończenie jest żenująco kiepskie, wyświetlane później plansze jeszcze gorsze. Znów straszna żenada.</p>
<p>Jak na shootera przystało mamy trochę broni do wyboru. Niestety osoby się tym zajmujące (i testujące to)  chyba spały, bo element ten zupełnie nie działa tak jak powinien. Mamy 4 pistolety &#8211; najbardziej opłacalny (10mm) dostajemy od razu, każdy później znaleziony jest albo słabszy albo nie opłaca się w momencie jego znalezienia marnować amunicji (Magnum). Mamy też do dyspozycji pistolet maszynowy oraz dwa karabiny szturmowe- chiński i amerykański. Z tej trójki to PM strzela pociskami 10mm (które lepiej użyć do wyciszonego pistoletu) i aż do dostania unikalnej wersji Ultra jest nieopłacalną bronią. Z karabinami jest śmiesznie &#8211; oba są na tą samą amunicję, ale chiński jest lepszy we wszystkim. Duży dylemat którego używać co nie? Oczywiście znajdujemy je mniej więcej w tym samym momencie (chiński miałem przed amerykańskim nawet). Do tego sztucer w wersji bardzo okrojonej z stosunku do poprzednich edycji &#8211; niskie obrażenia, długie przeładowanie, przeciętna celność. Jest dobry do headshotów (ale są lepsze bronie i zdobędziemy je w podobnym momencie) i używa amunicji której mamy pod dostatkiem (ale w tej grze każdej amunicji jest pod dostatkiem &#8211; o czym za chwilę). Za to warto używać wunderwaffe w postaci shotguna &#8211; wysokie obrażenia, duży magazynek, przeciętna szybkostrzelność &#8211; dobra broń do używania przez całą grę. Nawet Supermutantów i żołnierzy Enklawy można zdejmować z niego bez problemu &#8211; zwłaszcza headshotami (całą bazę Enklawy przeszedłem z combat shotgunem i chińskim AR). Karabin snajperski jest fajny, o ile nie używamy go w VATSie ale przez początkową fazę gry będzie to jedna z niewielu broni do których nie będziemy mieli amunicji.</p>
<p>Broń laserowa i plazmowa wygląda niespecjalnie, ale wbrew temu co ludzie lubią pisać, stanowi konkurencję dla konwencjonalnej. W dużej mierze dlatego, że znajdujemy dwie z trzech broni laserowych bardzo szybko (pistolet i karabin). Oprócz tego są całkiem znośne, a w VATSie strzały są dość tanie. Plazmówki pojawiają się pod koniec gry dopiero, ale jedną (najlepszą) można dość szybko zdobyć z questu &#8211; i nie będziemy mieli potrzeby przestać jej używać aż do końca gry.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-30" title="fallout3__5_" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/fallout3__5_.jpg?w=509&#038;h=215" alt="fallout3__5_" width="509" height="215" /></p>
<p>Reszta broni nie działa &#8211; gatling laser i minigun są niesamowicie kiepskie, rakietnica jest OK ale dużo waży i tak naprawdę to samo można załatwić celnym strzałem z shotguna czy snajperki, wyrzutnia pocisków nuklearnych jest widowiskowa i fajna, ale niespecjalnie użyteczna (i ciężka). Granaty są przyjemne, ale potrzeba używania ich jak każdej innej broni i trochę dziwnych elementów fizyki (czasem odbijały mi się od nieistniejących obiektów albo przenikały przez istniejące) sprawia że ich używanie nie zawsze jest warte zachodu &#8211; zwłaszcza że trzeba broń zmieniać jak wróg do ciebie szybko dobiegnie.</p>
<p>Z całego tego wyboru broni mamy prostą ścieżkę, która mówi co powinniśmy nosić. A cała reszta to złom na sprzedaż. Zaczynamy z 10mm, przechodzimy na chiński AR i combat shotguna. Następna iteracja to dwie unikalne bronie &#8211; lincoln&#8217;s repeater (wypaśny hunting rifle przebijający snajperki efektywnością) i plazmówka. I tyle. Bo amunicji w tej grze jest pod dostatkiem &#8211; głównie dzięki temu że mamy za dużo pieniędzy, kupcom odnawia się towar co 24-72h gry i znajdujemy jej dużo. Owszem, może nam się skończyć w pewnym momencie amunicja do jednej broni, jeśli używamy tylko jej &#8211; ale wtedy mamy pewnie od kilkuset do kilku tysięcy pocisków do pozostałych. Nie starając się jakoś specjalnie skończyłem grę z kilkoma tysiacami pocisków do PMu, karabinu szturmowego, lasera i plazmy, prawie tysiacem do shotguna, trzystoma do snajperki i rakietnicy i 40 mini-nuke&#8217;ami. Oraz setkami granatów i min. Niespecjalnie postapokaliptyczne.</p>
<p>Do tego wszystkiego  dochodzi broń biała, która w tej grze jest dziwnie faworyzowana przez automatyczne trafianie, przez co strzelając z pistoletu (obrażenia 8 ) i bijąc kijem (obrażenia 6 ) szybciej zabijam supermutanta kijem. Szybko też możemy zrobić shishkebaba który stanowi doskonałą broń do walki wręcz, porównywalną z combat shotgunem czy szturmówką. Potem wymieniamy go ewentualnie na deathclaw gauntlet (pomija pancerz) albo jakiegoś super sledge&#8217;a (choć do tego ostatniego nie jestem przekonany bo jest zbyt ciężki). Ale generalnie radzimy sobie z każdym oponentem.</p>
<p>W kwestii pancerzy wybór jest jeszcze mniejszy. Przechodzimy na kolejne znalezione, coraz lepsze warianty. Najpierw Vault Security Armour, później dowolny raiderów (bardzo prosty do naprawy), potem combat armour (również prosty do naprawy &#8211; taloni mają części zamienne). Potem długo nic, bo nawet jeśli zdobędziemy power armour w queście to nie możemy go nosić. No i na koniec gry zakładamy sobie któryś z pancerzy wspomaganych&#8230;albo i nie &#8211; bo najlepszych z nich nie da się naprawić, zaś te Bractwa i Enklawy niewiele są lepsze od Ranger Combat Armour.</p>
<p>Wybór broni i pancerzy w grze jest bardzo ubogi i niespecjalnie zróżnicowany &#8211; nosimy przy sobie zazwyczaj dwie bronie strzeleckie, jedną do walki wręcz (choć niekoniecznie) i pancerz &#8211; przez długi czas te same bez potrzebności zmiany, bo lepszych nie ma. Kiepsko. Jedyna fajna rzecz to naprawianie &#8211; dokonywane przez kanibalizację ekwipunku. Bardzo mi sie podobał zarówno pomysł, jak  i wykonanie.</p>
<p>Chyba tyle mojego wylewania jadu, niestety gra okazała się kiepsko zrobiona, nieprzemyślana i koszmarnie niedopracowana. Mnóstwo zmarnowanego potencjału i tak naprawdę niewiele wspólnego z postapokaliptycznym światem Fallouta. Po tym przydługim elaboracie głos oddam uciśnionemu autorowi gier indie, Grzegorzowi Ocetkowi (który będzie pisał kolorem niebieskim):</p>
<p><span style="color:#3366ff;">Na początek sprostowanie. Kiedy (2 lata temu?) podpisywałem kontrakt z GCG nie było mowy o tym, że jest to wydawnictwo indie, także nie wiem czy mogę wchodzić w paradę polskim indie-boyom. Heh. Wróćmy do sedna, czyli Fallouta 3.  Do gry podchodziłem sceptycznie od samego początku. FPP. Te trzy litery przyprawiały mnie o ból głowy. Nie byłem w stanie uwierzyć, że Fallout w pierwszej osobie będzie czymś wartościowym, tym bardziej, że miał wzorować się na poprzedniej grze Bethesdy &#8211; Oblivionie. Z ciekawości zakupiłem edycję kolekcjonerską Obliviona zaraz po premierze. Niedługo potem ubiłem mrocznego dila z moim znajomym i pozbyłem się tej zamulającej, zabugowanej, głupiej gry. Pewnie za to czeka już na mnie miejsce w Malebolge. Wtedy też przekreśliłem Fallouta 3. Przestałem czekać na niego z wypiekami na twarzy. Byłem pewny, że B. spieprzy robotę. </span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Nie myliłem się. Fallout 3 jest zamulający, zabugowany i głupi. To w skrócie. Oczywiście większość wad gry wytknął już Szczur, ale dorzucę swoje trzy kapsle. </span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Zacznijmy od początku. Nie dajcie się zwieść poziomom trudności przy uruchamianiu gry po raz pierwszy. Powinno być  &#8221;żenująco łatwy&#8221;, &#8220;bardzo, bardzo łatwy&#8221;, &#8220;bardzo łatwy&#8221;. Szczur już pisał o tym, że o przetrwanie na pustkowiach nie trudno. Rzeczywiście &#8211; po chwili nasz bohater jest największym madafakerem w okolicy. Niebieski strój i szatgan w łapie &#8211; istne narzędzie destrukcji.  Chciałem jednak wspomnieć o czymś innym. Mianowicie gra czasami przechodzi się sama. Chociażby ostatnie momenty rozgrywki. Biegniemy na pałe za puszkopodobnym robotem i nie mamy żadnego konstruktywnego zajęcia. Efektowne wybuchy, stada Vertbirdów i patos. To tylko pic na wodę. Nikt nam nic nie zrobi.  Możemy poczytać książkę. Ok, zakończenie jest dużo bardziej wymagające. Na oko 30 kliknięć myszką i już. W bazie Enklawy było tak samo. Wcześniej również. Nuuuda. </span></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-42" title="f3_prime" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_prime.jpg?w=509&#038;h=339" alt="f3_prime" width="509" height="339" /></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Co do błędów również doświadczyłem ich całkiem sporo. Szczęśliwie nie musiałem odprawiać nekromańskich hokus-pokus w konsoli. Wtedy dopiero bym się zirytował. Nie żebym nie był zirytowany. W końcu jak być spokojnym, kiedy ładuję zapisaną grę i nagle okazuje się, że program próbuje wpoić mi na siłę pacyfistyczne wartości &#8211; blokując możliwość strzału z jakiejkolwiek broni. Innym razem w czasie walki program przekazał identyfikator głównej postaci skryptom obsługującym rycerzy Bractwa. Jaki był efekt? Wszyscy zamiast w Super Mutantów zaczeli pakować w mojego bohatera. Co do sławnego VATSa, to przedziwny to twór. Obawiałem się trochę wtórnych animacji, ale okazały się być na bardzo przyzwoitym poziomie. Stworzyłem postać pod statsy, także często korzystałem z tego trybu. Wyłącznie dla przyjemności i by samego siebie oszukiwać, że gram w starego dobrego Fallouta. Jednak kiedy robiło się bardziej gorąco (oczywiście bez przesady &#8211; grałem w końcu tylko na poziomie Medium), wolałem strzelać ręcznie i liczyć kolejne headshoty. </span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Fabuła i świat. To dwa powody, dla których w ogóle zdecydowałem się wypróbować nowego Fallouta. Myślę, że cały główny wątek można spokojnie opisać w 1-3 zdaniach. Oczywiście oszczędzę spoilerów i wcale nie będę pisać o tym, że ojciec, za którym jak ostatnia beksalala wybiegamy z Vaultu &#8211; zginie marnie. Nie. Napiszę tylko, że cała historia jest bez wyrazu. Dla mnie ma taki sam problem jak ta z Obliviona &#8211; jest na tyle płytka, że gracz może się nie zorientować, że właśnie ukończył grę. Ja czułem się oszukany &#8211; tak jakbym zamiast książki dostał tylko streszczenie do przeczytania.  Poboczne questy również nie zachwycają &#8211; ba, bywają nawet jeszcze głupsze niż główny wątek. Większość wygląda tak: gadamy z NPCem, naciskamy &#8216;W&#8217; na 15 minut, zabieramy z lokacji przedmiot, wracamy za pomocą PipBoya do NPCa zleceniodawcy. Niektóre questy wymagają również mniej lub bardziej częstych kliknięć myszką/naciskania klawisza &#8216;V&#8217;. Wszystko byłoby ok, gdyby całość wyratowały dialogi i barwni NPC. Niestety i jedno i drugie ssie ośle dzwonki (1).</span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Świat przedstawiony jest ciekawy i mimo monotonnej palety barw cieszy oko. Silnik dobrze radzi sobie z wyświetlaniem okolicy (przeważnie) i Pustkowia spalone słońcem w pewnym stopniu mnie urzekły (1680&#215;1050, grafika na Ultra). Dopóki nie odwiedziłem D.C., które prezentuje się bardzo słabo. Muzyka też daje radę. Myślę, że do kilku kompozycji jeszcze wrócę. Również Galaxy Radio umilało ciężkie zmagania z pseudo-Falloutem. Ogolnie elementy, które nie wymagały żadnej interakcji (reklamy, plansze itp) były chyba jedyną rzeczą, która mi nie zgrzytała. </span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Podsumowując: zawiodłem się. Nie tylko dlatego, że przez Bethesde nie wyszedł mój podręcznik. Nie dlatego, że to kiepski Fallout. To najzwyczajniej w świecie kiepska gra. Ładna, ale kiepska. Do tego strasznie krótka, ale to pewnie przez marketing i cholerny casual gaming. Tfu. Tfu. Tfu. Aż zaraz wygrzebię pudełko z Falloutem 1 albo 2. Po angielsku. A nie z jakimś cholernym Kryptopolis.  No to byłoby na tylę. Ołwer end ałt. </span></p>
<p><span style="color:#3366ff;">Teraz na różowo, Bartek:  <span style="color:#ff00ff;">(whoa, super kolor. dzięki)</span></span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Widzę, że koledzy się rozpisali. A tu właściwie nie ma o czym. Jako, że w to_coś grałem łącznie jakieś 30 minut ( no może trochę dłużej, a potem jeszcze długo dyskutowałem), u moich przedmówców zresztą, czuję się najbardziej kompetentny do oceny. I podsumowania. Ok, drobnego uzupełnienia też. Kiedyś Fallout wygrywał nie tylko światem, mechaniką, pomysłem, NPCami i tak dalej. Fallout wygrywał intertekstualnymi smaczkami i dowcipem. Tu tego nie ma. Albo jest w śladowych ilościach.  Chodzenie jednorocznym dzieciakiem i gadanie gu-gu (czy coś w tym stylu) do tatusia nie jest zabawne. Jest żenujące. Jak cały proces tworzenia postaci zresztą. Niby-sfabularyzowany. I długi. A potem? Wiecie jak denerwujące jest jak przeciwnik nagle znika, bo pochłonął go jakiś idiotyczny bug? Albo jak się czuje człowiek, który zrobił sobie typowo falloutową postać z 10 agility, wysokimi small gunsami itd i ucieka, kryjąc się przed Raidersami, czekając aż mu się łaskawie odnowią APeki, dostaje kulkę za kulką i &#8230; i słyszy od Szczura: &#8220;wóda, weź wyłącz tego VATSa, wtedy to, że skończyły Ci się akcje nie będzie miało znaczenia&#8221;. Więc wylącza. I od razu rozwala wszystkich. Bez zająknięcia. A w FPP shooterach jest kiepski. Otoż czuje się <span style="text-decoration:underline;">oszukan</span>y<span style="text-decoration:underline;">. </span> </span></p>
<p><span style="color:#ff00ff;">Jeszcze raz, dla tych, którym nie chciało się czytać całości, albo różowy kolor ich tak przyciągnął. Ta gra jest potwornie zbugowana. Jest prosta i prymitywna. Głupia i bez pomysłu. Nie ma tego &#8220;klymatu&#8221;. Nie kupujcie jej. Nie grajcie w nią. Nie. Chłopaki przedstawili mnóstwo argumentów , ale wszystko takie konstruktywne i mimo wszystko łagodne (choć fragment o dzwonkach niezły, niezły <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ). Tymczasem trzeba powiedzieć sobie jasno:</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff00ff;">Fallout 3 to gówno.</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff00ff;"><br />
</span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>(1) <em>ssać ośle dzwonki</em> &#8211; dialogi są płytkie i mało klimatyczne. Tak samo napotkane przez nas osoby. Ma się wrażenie, że nie tworzono NPCów pod lokację, ale że losowano ich z jednej puli. Z bardzo nielicznymi wyjątkami.</p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/20/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/20/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/20/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=20&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/05/exodus-na-komputer-jak-przestalem-sie-martwic-i-pokochalem-konsole/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/9a071ec9f02fa21b3f5bf774952a7197?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">szczurzasty</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_box.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">f3_box</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_concept04b.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">f3_concept04b</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/fallout3_vats_behemoth.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">fallout3_vats_behemoth</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/fallout3__5_.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">fallout3__5_</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/f3_prime.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">f3_prime</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Ninja burger albo śmierć. W 30 minut.</title>
		<link>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/03/ninja-burger-albo-smierc-w-30-minut/</link>
		<comments>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/03/ninja-burger-albo-smierc-w-30-minut/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jan 2009 13:47:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartłomiej Wódarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[rpg]]></category>
		<category><![CDATA[fun rpg]]></category>
		<category><![CDATA[indie rpg]]></category>
		<category><![CDATA[Neal Stephenson]]></category>
		<category><![CDATA[ninja burger rpg]]></category>
		<category><![CDATA[rpg w 30 minut]]></category>
		<category><![CDATA[Zamieć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nerdpunk.wordpress.com/?p=3</guid>
		<description><![CDATA[Ta notka nie tylko inauguruje naszego nowego bloga (nasze stare, wciąż aktualne blogi znajdziecie na zakładce obok – musicie sprawdzić. Serio, musicie), ale również otwiera pierwszy, duży cykl na nerdpunk.wordpress.com. RPG w 30 minut. Ta notka pewnie nie zdaje sobie sprawy jak wielka ciąży na niej odpowiedzialność, ale do rzeczy. Recenzje to sprawa z definicji [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=3&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p class="MsoNormal">Ta notka nie tylko inauguruje naszego nowego bloga (nasze stare, wciąż aktualne blogi znajdziecie na zakładce obok – musicie sprawdzić. Serio, musicie), ale również otwiera pierwszy, duży cykl na nerdpunk.wordpress.com. RPG w 30 minut. Ta notka pewnie nie zdaje sobie sprawy jak wielka ciąży na niej odpowiedzialność, ale do rzeczy. Recenzje to sprawa z definicji subiektywna. A my jesteśmy super kompetentni. W końcu łącznie mamy ponad 40 lat erpegowego doświadczenia. Do tego cechuje nas niespotykana skromność. OK. – założenia: żaden system rpg nie wymaga więcej niż pół godziny czasu. Na to, żeby go ocenić. Poznać. Przygotować do zagrania. W niego. Dlatego będą się tu pojawiać z gruntu złe, złośliwe, politycznie niepoprawne, a czasem nawet wulgarne oceny (to się nazywa PR, normalne też będą).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><strong><br />
</strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong></strong></p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong></p>
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 196px"><img title="ninja" src="http://www.ninjaburger.com/gfx/nwsplsh/face.jpg" alt="z ninjaburger.com" width="186" height="240" /><p class="wp-caption-text">z ninjaburger.com</p></div>
<p></strong></p>
<p> </p>
<p style="text-align:center;"><strong> Ninja Burger</strong></p>
<p><strong>Tło</strong>: Pierwsza edycja Ninja burger rpg została wydania w 2001. Miała nieco ponad trzydzieści stron i można ją nazwać „Indie” (Ale na ten temat niech się lepiej wypowie nasz „autor Indie” – E$). 2001, czyli prawie dekada po „Zamieci” Neal Stephensona. Tej (pseudo) post-cyberpunkowej (pseudo) powieści (zgadliście – nie podobała mi się), której głównym bohaterem jest „dostarczycielator” pizzy. Pizze jak wiadomo należy dostarczyć w 30 minut. Przynajmniej w USA. To podstawa amerykańskiego stylu życia. Amerykańskich wartości. Amerykańskiego snu. W przeciwnym razie klient dostaje milionowe odszkodowania. I darmowy placek. Dlatego żarcia nie rozwozi byle frajer na czerwonym skuterku. To robota dla największych twardzieli. <span id="more-3"></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong>Zaczynajmy</strong>: Autorzy Ninja burgera wyszli z tego samego założenia. A znacie wiekszych twardzieli niż ninja? Bardziej cool twardzieli? Żeby więc rozpocząć rok 2009 z należnym wykopem usiedliśmy pierwszego stycznia wieczorem, w naszym nerdpunkowym gronie, zamówiliśmy pizze (Pani chyba nie słyszała o amerykańskim śnie. Ani o Stephensonie. Ani o morderczych ninjach. Powiedziała bowiem, że dostawca odwiedzi nas za półtorej do dwóch godzin) i stworzyliśmy postaci.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>O co chodzi</strong>: Jesteś ninja. Jesteś cool. Masz super wdzianko, a Twój ulubiony kolor to czarny. Twoja praca to rozwożenie burgerów. Nie byle jakich – Ninja burgerów. Dostarczysz jedzenie w każde miejsce na świecie. W 30 minut. Mam na myśli naprawdę każde miejsce. Stefa 51? Drapacz chmur opanowany przez terrorystów? Porwany tankowiec u wybrzeży Somalii? <span lang="EN-US">Żaden problem. W 30 minut. </span>Ciepłe, pyszne hamburgery, french fries of our ancestors, samurai chicken sandwich i cola. Jeśli nie zdążysz w pół godziny, popełniasz seppuku. Proste?</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Dlaczego wcale nie takie proste</strong>: bo konkurencja nie śpi. Samurai burger. Otaku Bell. Lo Cal.  I wiele innych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Jak to działa</strong>: mechanika jest prosta. 4 statsy, używamy samych k6. Plus mnóstwo głupich (a czasem zabawnych) zasad dodatkowych. Jak gracz wyrzuci dwie jedynki to nie może się odezwać.  Kiedy narazi swój honor, wykonuje test,a gdy go oblewa ucina sobie palec. Twój poziom honoru równa się liczbie Twoich palcy. Logiczne więc, że bronie dwuręczne wymagają honuru powyżej 7. Na deser magia &#8211; kilka zaklęc do których rzucenia gracz musi wykonać &#8220;hand kata&#8221;.</p>
<p class="MsoNormal">Teraz wypowie się nasz spec o mechaniki &#8211; Szczur. Będzie się wypowiadał w kolorze niebieskim. Bo tak.</p>
<p><span style="color:#0000ff;">Jak wygląda zagranie w Ninja Burgera w praktyce? Jeśli by the book to wypadałoby mieć figurki, koniecznie trzeba mieć mapy pomieszczeń, testy często nie mają specjalnego sensu (rzut k6 lub 2k6 poniżej 13 i te sprawy), walka jest długa i dość mało ciekawa (albo jeśli mamy miecz lub yari to krótka i śmiertelna). Ogólnie nuuuuuuda. Do tego klasycznie jak na cholerne indie autorzy nie zajęli się napisaniem części rzeczy z sensem ani ich dopracowaniem, nawet pobieżna lektura wystarczyła do stwierdzenia, że wiele rzeczy trzeba samemu klaryfikować, wymyślać od nowa albo całkiem zmienić.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:#0000ff;">Największym niepowodzeniem zasad był honor. Masz 10 paluchów. Masz 10 honoru. Jak robisz coś niehonorowego (cokolwiek) to rzucasz 2k6 i jeśli wyrzucisz powyżej honoru to tracisz palucha, honor i rzucasz w tabelkę, która może zmusić cię do napisania haiku (zdarzyło mi się) lub zostania trafionym meteorytem (nie zdarzyło się nam). Rzut na takiej zasadzie oznacza, że honoru nie traci się prawie w ogóle (statystyka mówi o tym, że tylko 1/12 rzutów nam to zapewni), ale jak zaczniemy go tracić to pojawi się efekt kuli śnieżnej. Strasznie kiepsko. I tak też wyszło na sesji &#8211; pomimo mnóstwa rzutów obaj z E$em straciliśmy po jednym punkcie honoru.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:#0000ff;">Na szczęście pozostałe głupie zasady gry błyskawicznie i instynktownie zdryfowaliśmy, co zapewniło nam dobrą zabawę w stylu w jakim powinien być grany Ninja Burger. Zgodziliśmy się przykładowo, że Pacyfik nie jest ninją (i jest gaijinem), więc mogliśmy go automatycznie zabić jednym ciosem, całe &#8216;zewnątrz&#8217; zgodnie z zasadami było jednym pomieszczeniem, więc nasze ninja bomby z wydmuszek działały na cały świat. E$ w genialny sposób naprawił karty postaci, tworząc majstersztyk, załatwił również możliwości prezentowania akcji. Dorzucaliśmy swoje elementy do sesji w umiarkowanym stopniu (głównie w postaci przeciwników oraz efektów) i poprawiliśmy magię, na taką która była bardziej epicka i dawała więcej możliwości. Ustandaryzowaliśmy upływ czasu na sesji (to ważne dla systemu, gdzie czas się liczy), choć nie było to tak dobre jak real-time z &#8220;24&#8243; to i tak ładnie się sprawdziło. Zmodyfikowaliśmy również zasady walki, rezygnując z siatki i przechodząc na opisowe przedstawianie sytuacji. To i parę innych zmian dało fascynujące rezultaty na sesji, zapewniając nam dynamiczną akcję. I co ważniejsze, dostawę ninja burgerów z NY do Somalii w ciągu 2 minut i 46 sekund. Plus oczywiście śmierć całej ekipy ninja w trakcie wykonywania misji. Plus haiku.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="color:#0000ff;">My bawiliśmy się dobrze, w dużej mierze dzięki naszemu erpegowemu doświadczeniu. Autorzy Ninja Burgera powinni popełnić seppuku za wydanie niedopracowanego, koślawego systemu, gdzie mechanika i ich brak wyobraźni potrafi zabić dobry pomysł (czyli jednym słowem klasycznego indie). Chyba że poprawili to w drugiej edycji, wtedy mogą napisać haiku żeby dostać kolejną postać po seppuku. </span></p>
<div id="attachment_14" class="wp-caption aligncenter" style="width: 502px"><img class="size-full wp-image-14 " title="nunczak" src="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/nunczak.jpg?w=492&#038;h=656" alt="nunczak" width="492" height="656" /><p class="wp-caption-text">nunchaku E$a i karty postaci. Lans.</p></div>
<p class="MsoNormal"><strong>Nasze burgery. </strong>Dwóch dzielnych ninja siedziało spokojnie w lokalu na ostatnim piętrze Empie State Building. Nie posiedzieli jednak długo, bo nadeszło zamówienie. Na porwany przez piratów tankowiec. Gdzies u wybrzeży Somalii. Jak już zostało napisane, Ninja burger w naszym wykonaniu mocno zdryfował, głównie w stronę &#8220;epic&#8221;. Skok z wieżowca nie był więc problemem. Wybicie się z eksplodującej taksówki i dogonienie samolotu w powietrzu również. To wszystko udając pocisk balistyczny. Dostaliśmy totalnej głupawki i bawiliśmy się jak dzieci. Chłopaki zabili prezydenta USA, zabili Air Force One i zabili Ocean Atlantydzki. Który jak ustaliliśmy stał się Oceanem Martwym. Pokonując po drodze (w tym w czasie spadania z samolotu) wrogich agentów dotarli do taksówki i przekonali ją, że ocean jest tak słony, że  jeśli będzie jechać wystarczająco szybko to nie zatonie. Dostarczyli bułki z kotletami, przypłacając to życiem. A głupawka była tak silna, że E$ nawet zmontował rekwizyt &#8211; nunchaku z kartonowych tub i kawałka sznurka.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>A może frytki do tego? </strong>Ninja burger jest głupi, niedopracowany i przy odpowiednim podejściu &#8211; niesamowicie śmieszny. To taka jednorazowa zabawa. Typowo fun-rpg. I co? Ja bawiłem się świetnie. </p>
  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/nerdpunk.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/nerdpunk.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/nerdpunk.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/nerdpunk.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/nerdpunk.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/nerdpunk.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/nerdpunk.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/nerdpunk.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/nerdpunk.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/nerdpunk.wordpress.com/3/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=nerdpunk.wordpress.com&blog=6024734&post=3&subd=nerdpunk&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nerdpunk.wordpress.com/2009/01/03/ninja-burger-albo-smierc-w-30-minut/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c42729786dad24d2dddb33b2199e8cdf?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Bartłomiej Wódarski</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://www.ninjaburger.com/gfx/nwsplsh/face.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">ninja</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://nerdpunk.files.wordpress.com/2009/01/nunczak.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">nunczak</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>